Ciasne ale własne

Wiele razy na polskiej blogosferze i jego okolicznościach możemy słuchać i czytać mało pochlebne opinie na temat polskich marek internetowych, które głównie pokazały się w sieci jako klony zagranicznych odpowiedników ( co jest im do dzisiaj bardzo często wytykane ). Ot o przykłady nie trudno, mamy narodowy komunikator, portal społecznościowy, platformę aukcyjną, kilka niezłych portali horyzontalnych, własne mapy a nawet fajną platformę mikroblogową.

Szokiem dla polskiego użytkownika internetu może być jednak to, że prawie żaden kraj w europie nie ma aż tak dobrze zakorzenionych i rozbudowanych lokalnych serwisów. Nie ma co ukrywać, że tak bardzo znienawidzone i wyśmiewane Gadu-Gadu jest naprawdę tworem, z którego, my jako Polacy, w jakimś sensie możemy być dumni i gdy wybierzemy się na wakacje do Węgier czy Holandii i spytamy lokalnego za zakrętem: a czego wy używacie, dostaniemy odpowiedź: MSN. Nie jestem użytkownikiem Gadu-Gadu, bo kiedyś wybrałem inną drogę do komunikacji natychmiastowej, ale tak sobie myślę co by powiedziało to 6-7 mln. osób gdyby Gadu-Gadu SA postanowiło sprzedać swoich użytkowników np. Microsoft i pewnego dnia wszystkie numerki zmieniły by się w MSNowe adresy hotmail, hmm… ? Jak bardzo można nie lubić Gadu to i tak jak nic co jest na rynku, a na pewno żaden zagraniczny komunikator, nie ma tak głębokich korzeni w naszej kulturze, bo przecież możemy pisać pod dyktando Bralczyka a swój “numerek” ma nie tylko Lech Wałęsa ale i Doda!
Czy jakiś Bill czy inny Sergej to by zrozumieli ? Nie sądzę. Tak samo jak eBay nie zrozumiał Polski i pewnie do dzisiaj się zastanawia co zrobił źle, bo o ile nadal istnieje ( i pewnie będzie działał tak długo jak będzie działać .com ), to coś nie widać aby choćby dostał kawałek tortu od Allegro a to przecież nie początki ( o ile dobrze pamiętam istnieje od 2005r. ). Na polskiej witrynie eBay odbywa się średnio 50 tysięcy aukcji dziennie. Na Allegro prawdopodobnie grubo powyżej miliona. Mocno okrojona wersja amerykańskiego eBay była rozczarowaniem dla wielu osób.
No i Nasza-Klasa, która jest gwiazdą ostatniego roku. Może idea była inna od tej, która przyświecała Facebookowi, bo Nasza-Klasa to klon Classmates.com, który poniósł klęskę, ale wynik jak najbardziej Facebookowy no i ten spis ludności godny uznania. Lepiej dać parę groszy studentowi z Wrocławia niż jakiemuś tam Zuckerbergowi, prawda ? A Nasza Klasa dokonała coś czego nie udało się ani Facebookowi, MySpace czy nawet Orkut ( tak olbrzymi w Brazylii ), zainteresowała nie tylko młodych ale także starszych.

A z drugiej strony, szkoda zaprzepaszczonych szans.
Szkoda że nikt nie miał pomysłu na dobre ukierunkowanie biznesowe polbox.com czyli protoplastusia polskiej poczty elektronicznej i zamiast tego mamy Gmail czy spamujący O2. A przecież w połowie lat 90 gdy polbox rozpoczął swoją działalność, dominowały niemal wyłącznie płatne skrzynki (jedynie studenci mogli liczyć na konta uczelniane). Nikt jeszcze nie słyszał o Google, a takie Yahoo było tylko zbiorem linków.
Szkoda też że nie mamy swojego Yandex, że Gooru, Netsprint i Netoskop nie złapały swojego momentu i nikt o nich już prawie nie pamięta.

Warto być dumnym z tego co mamy, bo dzięki temu perspektywy rozwoju w kraju także są inne nie tylko dla tych, którzy są użytkownikami ale przede wszystkim dla tych którzy są twórcami.