Dropbox bez X
Jakiś czas temu otrzymałem zaproszenie do Dropbox od jednego z moich znajomych. Nie szczególnie się zainteresowałem kolejnym projektem pt. "Dysk sieciowy" szczególnie, że wtedy jedynym wspieranym systemem był Windows. Ostatnio jednak zainteresowałem się tym projektem ponownie ( głównie z powodu informacji, które płynęły z RSSów ) i jestem bardzo zaskoczony, projekt nie tylko urósł, ale także zaczął wspierać inne platformy co w finale przekonało mnie do przynajmniej spojrzenia w jego stronę. Chciałem wykorzystać go trochę nie zgodnie z przeznaczeniem, nie jednoosobowo ale jako narzędzie do dzielenia się plikami z najbliższymi ( bardzo nie technicznymi ). Jedyny problemem jaki napotkałem, to fakt że jest on dostarczany jako rozszerzenie do Gnomowego Nautiliusa, co dla nie Gnome użytkownika, może być problemem, ale wystarczy spojrzeć na zawartość i sposób działania programu aby dojść do wniosku że jednak się da żyć bez Gnome.
-
Ściągamy wersję Linuksową klienta Dropboxa z http://www.getdropbox.com/download?plat=lnx.x86 lub http://www.getdropbox.com/download?plat=lnx.x86_64 dla wersji 64 bitowej.
-
Rozpakujemy zawartość, będzie tam katalog .dropbox-dist, który przenosimy do katalogu domowego.
-
Uruchamiamy demona ~/.dropbox-dist/dropboxd ... i viola.
Pierwsze uruchomienie dropboxd wymaga jednak X'ów, aby ustawić preferencje katalog itd. Domyślnie Dropbox synchronizuje katalog ~/Dropbox/. Na koniec wypadało by się upewnić, że dropboxd startuje automatycznie czy to w czasie logowania do terminala czy naszych nie Gnomowych X'ów. Dla pełności szczęścia na forum Dropboxa można znaleźć skrypty, które będą nas informować o statusie demona.
Goło i wesoło
Postanowiłem przyjrzeć się nowemu dziecku Google, oczywiście nie dałem mu swojego systemu a zainstalowałem w wirtualnej maszynie i powiem szczerze lepiej zrobić nie mogłem bo Google Chrome to mały żart z prywatności i bezpieczeństwa a jeżeli chodzi o możliwości to jest po prostu goły, nie minimalistyczny jak twierdzi Google, goły.
Zacznijmy od zwykłego odczucia z przeglądania. Jak najbardziej pozytywne, szybkie ale wyłącznie dla aplikacji Google, z resztą stron radzi sobie wcale nie lepiej niż Firefox. Wynika to zapewne z tego, że własne strony są już zoptymalizowane pod własną przeglądarkę. Pozytywnie działa rozdzielenie zakładek na procesy, w czasie godzinnego testu prawie nie udało mi się zawiesić całej poza jednym momentem gdy na jaw wyszła jedna z pierwszych niedoskonałości Chrome czyli pazerność na pamięć. Przy 10 zakładkach z łatwością zjadał ponad 300MB co przy całej pamięci wirtualnej maszyny ( 256 MB ) odbiło się niemiłosiernie na wydajności. Ogólnie goło i wesoło, brakuje wielu dodatków bez których jest raczej ciężko.
Niestety nie ma żadnej możliwości zarządzania Java Script. NoScript dla Firefox jest podstawowym dodatkiem instalowanym przez większości użytkowników. W Chrome nie można nic zrobić z JavaScript, co już zakonczyło się tragicznie poprzez tzw. clickjacking. Problem naprawiony, nie ma się co martwić, Sun też wypuścił nową wirtualną maszynę. Rozumie, ze Chrome to przede wszystkim JavaScript, ale choćby mała możliwość włączania / wyłączania zmieniła by dużo, nie mówiąc o whitelist.
Hasła z formularzy, które pozwolimy aby Chrome przechowywał są trzymane w zwykłych plikach tekstowych bez żadnego zabezpieczenia i w każdym momencie przy użyciu dowolnego edytora tekstu możemy sobie je po prostu odczytać.
Jednak jest jedna rzecz, która po prostu nie dała by mi spać. Słyszałem o tym ale chciałem sam sprawdzić, uruchomiłem Wireshark i spojrzałem co jeszcze Chrome przesyła i okazało się, że po prostu wszystko co wpisujemy w pasek adresowy. Podobno ma to usprawnić wpisywanie, wyszukiwanie stron i być wspaniałym dodatkiem ale .... przepraszam bardzo, razem z podejrzanym EULA to oznacza że każdy wpisany adres jest przetwarzany przez maszyny Google. Powiedzmy sobie szczerze że Google to korporacja, która zarabia prawie wyłącznie na reklamach i wraz z logowaniem całej naszej działalności na stronach www, mają wyśmienity kawałek do sprzedaży, zresztą Google wcale nie zaprzecza, wręcz przeciwnie. IE8 też chce wszystko logować, ale zawsze myślałem ze Google to jednak nie drugie Microsoft, widać myliłem się.
Są także fajne rzeczy, robak kręcący się w kółko informujący że strona ładuje się. Na początku, gdy sprawdzany jest DNS i nawiązywane jest połączenie robi mały obrót w tył. Ot przyjemne.
W imię tych i wielu innych zarzutów w stosunku do Chrome powstał u naszych zachodnich sąsiadów Iron czyli Chrome bez szpiegów.
CAPTCHA w słusznym celu ?
Co to CAPTCHA ? Gdyby tak próbować dokładnie rozłożyć na części pierwsze to “Completely Automated Public Turing Test to Tell Computers & Humans Apart”, czyli test dzięki któremu możemy oddzielić ludzi od komputerów, głównie stosowany w formularzach w serwisach WWW jako obrazek przedstawiający liczby i/lub litery, które zazwyczaj są proste do odczytania przez człowieka ( to różnie bywa przy moim -1,75 ) jednak nie możliwy jest do odczytania przez komputerowe OCRy ( choć to także tylko założenie ) poprzez używanie niskiego kontrastu, zbliżonych kolorów, nieregularnych odstępów i przesunięć do 180st włącznie. Technika ta ma głównie chronić serwisy, portale, fora przed spamem, zakładaniem kont przez boty ( zazwyczaj dodatkowo hurtowo ). Całość jest dosyć kontrowersyjna, nie jest w 100% skuteczna ( prawie każda CAPTCHA wcześniej czy później zostaje złamana ) oraz jest utrudnieniem dla użytkowników. Ale ja nie o tym.
Każdy zapewne wiele razy w tygodniu musi w czasie rejestracji lub logowania do jakiegoś serwisu Internetowego odgadnąć tajemnicze powyginane hasła i musi spędzić nad tym co najmniej parę sekund. Gdyby tak ten czas wszystkich osób, które muszą odgadywać co autor miał na myśli połączyć razem i zamiast wpisywać bezsensowne klucze zrobić coś dla ludzkości ? Do takiego wniosku też doszedł doktorant Carnegie Mellon University Luis von Ahn. Obliczył on, że w czasie jednego dnia ludzie spędzają w sumie 150,000 godzin na odgadywanie kluczy, można przecież by to wykorzystać w innym celu i tak powstał projekt reCAPTCHA. Ma on służyć jako narzędzie do digitalizacji materiałów, które aktualnie są dostępne wyłącznie w wersji papierowej ( głównie powstałe przed 1900 ) a oprogramowanie OCR nie jest w stanie sobie z nim poradzić. Aktualnie projekt pomaga zdigitalizować książki dla Internet Archive oraz starszych edycji New York Times. reCAPTCHA nadal dostarcza podstawowe zabezpieczenia CAPTCHA jednak z tą różnicą, że formularz zabezpieczony metodą reCAPTCHA wymaga wprowadzenia dwóch słów. Pierwsze to zabezpieczenie formularza, drugie zaś nie zostało rozpoznane przez oprogramowanie OCR podczas digitalizacji tekstu. Jeżeli użytkownik rozpozna poprawnie pierwsze słowo, które system już zna, uznaje on automatycznie także, że drugie słowo zostało wpisane poprawnie. I tak przy okazji, nigdy nie wiesz, które słowo jest zabezpieczeniem formularza a które skanem. Jednakże to nie koniec weryfikacji, gdyż mogłoby być obarczone zbyt dużym błędem. Następnie to samo słowo jest przesyłane do rozszyfrowania wielu innym niezależnych użytkownikom jeżeli oni w ten sam sposób rozszyfrują słowo zostanie ono wykorzystane w zapisie cyfrowym dokumentu go zawierającego.
Wynik ? 750 milionów osób, które już skorzystało z reCAPTCHA tworząc jeden z największych projektów na świecie. Co ciekawe, znakomita większość osób biorących w nim udział nie jest nawet tego świadoma. Dlaczego ? Ponieważ jest są im podawane pary słów w czasie logowania do ich ulubionego serwisu, które mechanicznie deszyfrują nie wiedząc nawet że w ten sposób pomagają w tworzeniu cyfrowych kopii papierowych odpowiedników sprzed wielu lat.
Do czego zmierzam ? Tworzysz bloga ? Startujesz z nowym serwisem społecznościowym ? Boty uprzykrzają Ci życie każdego dnia. Zamiast korzystać z wyrafinowanych algorytmów matematycznych, zwykłych CAPTCHA, skorzystaj z reCAPTCHA, to nie boli. Na stronie projektu możesz znaleźć opisy jak wdrożyć system do własnego projektu na przykładzie wielu języków, wykorzystać jeden z wielu przykładów lub po prostu posłużyć się gotowymi wtyczkami dla powszechnie używanych systemów takich jak Joomla, Drupal czy WordPress. A gdyby tego jeszcze mało mamy jeszcze wiki oraz forum.


